W Kościanie okazało się, że pomysł zorganizowania pomocy dla schroniska, w tym głównie dla psich seniorów, poruszył serca i do realizacji projektu włączyli się uczniowie niemal wszystkich klas kościańskiej szkoły. Stolarze wykonali łóżka dla psów, krawcowe uszyły legowiska, kolejne osoby zorganizowały kiermasz i przyniosły fanty (m. in. słoiczki z przetworami) – wszystko własnymi rękami. W ten sposób udało się zebrać ponad 1700 złotych, które - po uzgodnieniu ze schroniskiem - przeznaczono na zabezpieczenie potrzeb zwierząt.
My także nie pojechaliśmy do Gaju z pustymi rękami. Przywieźliśmy zwierzakom suchą i mokrą karmę dobrej jakości, miski i piłeczki do zabawy - łącznie około 30 kg o wartości blisko 1000 złotych - i tu raz jeszcze wielkie podziękowanie dla uczniów klas 3t i 3ż, którzy zorganizowali sprzedaż słodkości w naszej szkole, a zarobione pieniądze przeznaczyli na zakup karmy dla psów i kociąt – oraz dla wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób pomogli nam zebrać dary dla Gajowych podopiecznych.
W Gaju przekazaliśmy podarunki, pomogliśmy trochę w uporządkowaniu terenu, zaglądnęliśmy do kociarni i w różne inne miejsca, a później poszliśmy na spacer z pieskami. Oj, działo się, działo….
Wizyta w schronisku trochę trwała, nie zajęła nam jednak całego dnia. Po południu wróciliśmy do Kościana, zostaliśmy oprowadzeni po mieście, a następnie razem z panem Markiem, opiekunem projektu ze szkoły w Kościanie, pojechaliśmy pociągiem do Poznania. Tam czekał na nas obiad w Pyra Barze (zupa krem z pieczonych ziemniaków), nocny spacer po poznańskim rynku i nocleg w hostelu.
Następnego dnia kontynuowaliśmy zwiedzanie Poznania. Pan Marek odebrał nas z hostelu
i aż do popołudnia pokazywał nam miasto. Zobaczyliśmy trykające się koziołki na wieży poznańskiego Ratusza, zjedliśmy pyszne (i bardzo słodkie) rogale świętomarcińskie i wysłuchaliśmy związanej z nimi legendy, która mówi o radości, płynącej z dzielenia się tym, co posiadamy z innymi (nawet, jeśli wydaje nam się, że posiadamy niewiele), posłuchaliśmy muzyki na placu Wolności (NEXT FEST 2026). A później, cóż… wszystko, co dobre, prędko się kończy…. Trzeba było wracać do Tych - i innych szkolnych oraz pozaszkolnych obowiązków 😉
Legenda o poznańskich koziołkach tu: >>>
Nasz projekt ciągle jednak jeszcze trwa. Teraz czeka nas trochę pracy, ale już niedługo kolejny wyjazd. W czerwcu wyruszymy na podbój Warszawy, a potem… któż wie, co będzie potem… 😊.
Dorota Pardon, Olena Lyman
Szkolny Zespół Projektowy